Mistrz olimpijski Szymon Ziółkowski - młociarz golfistą

Szymon Ziółkowski
Szymon Ziółkowski Golf24/fot. Marek Darnikowski
Najbardziej utytułowany młociarz, sportowiec z krwi i kości, duży facet z jeszcze większym przyłożeniem. Nawet po przeszło dwuletniej przerwie w treningu, potrafi posłać drive’a na przeszło 300 m. A potencjał jeszcze w nim drzemie. Udziałem w popularnej serii turniejów Deutsche Bank Polish Masters mistrz olimpijski Szymon Ziółkowski rozpoczyna drugie sportowe życie - tym razem, jako golfista.

Choć z tą dyscypliną zetknął się lata temu to na poważnie wziął kij do ręki w tym roku. 7 maja uczestniczył w pierwszych po przerwie lekcjach gry, a już dwa miesiące później wystartował na 18-dołkową turniejową rundę. 20 sierpnia, zamiast rzucać młotem w Rio de Janeiro, na polu Toya GC pod Wrocławiem chce walczyć o finałowej rundy Deutsche Bank Polish Masters.

„Nie zamierzam na igrzyska pojechać za zasługi. Czas pożegnać się z zawodowym sportem już dzisiaj. Nie można przygotować się do olimpiady na pół gwizdka, a ja już w czerwcu nie znajdowałem czasu na treningu. Nie będę zatem naginał rzeczywistości i niech po medale do Rio jadą nasi młodzi i perspektywiczni zawodnicy” - opowiadał 1 lipca, w dniu ogłoszenia zakończenia młociarskiej kariery.

Wtedy też zapowiedział, że nadchodzi czas na golfa, ale zawody Mastersów to bynajmniej nie sport dla emerytów.

„Najmłodszy nie jestem, ale wszystkich, którzy myślą, że golf to sport dla emerytów zapraszam na 18-dołkową rundę, gdzie do przemaszerowania jest przeszło 10 kilometrów. To trudna, techniczna konkurencja”- tłumaczył.

Wielokrotny rekordzista i mistrz kraju przygodę z nią zaczynał w 2001 r. Na otwieranym wówczas drivingu w Poznaniu ukończył kurs na zieloną kartę. Premierowe treningi napawały optymizmem, a senator Andrzej Person ocenił nawet, że Ziółkowski ma duże szanse poprawić rekord świata w konkursach longest drive, bowiem rzut młotem jest motorycznie bardzo zbliżony do golfa. Sportowcy wykonują podobne ruchy skrętowe, przy nieco innych kątach, ale zasadniczo są bardzo zbliżone. Rekordy pobijał jednak dalej w rzucie młotem, z utęsknieniem zerkając w stronę obiektów golfowych.

„Tyle razy na zgrupowaniach mieszkaliśmy gdzieś blisko pola, a ja nie mogłem iść zagrać. Wielokrotnie podczas zgrupowań w RPA zdarzało nam się mieszkać tuż przy polu i z rozrzewnieniem patrzyłem na golfistów, którzy od wczesnych godzin porannych ćwiczyli na drange’u, podczas gdy my musieliśmy ciągnąc nasze młoteczki na drugi koniec miasta. No cóż, taka specyfika naszego sportu, ale rzeczywiście te światowe pola – to jak wyglądają i ich mnogość - robią duże wrażenie” - informował.

Mistrz świata z 2001 i 2005 wspomniał, że przygodę z nową pasją przerwała mu… kradzież kijów.

„Pamiętny sierpień 2013 roku. Wracałem zły z mistrzostw świata w Moskwie, gdzie nie dostałem się do wąskiego finału. Wchodzę do bloku, a sąsiad mówi, że było włamanie do naszej piwnicy. Miałem nadzieję, że złodzieje oszczędzili chociaż kije, ale… ukradli tylko ten ulubiony i starannie dobierany pod moje parametry zestaw do golfa” - opisał.

W tym roku kije ponownie udało się skompletować, a więc Ziółkowski zaczął marzyć o występie w przyszłorocznych mistrzostwach Polski w tej olimpijskiej dyscyplinie. Obserwując z uwagą, jak golf zostanie odebrany po powrocie po 112 latach przerwy do programu igrzysk.

„To, jak golf zostanie odebrany na igrzyskach, zależy w dużym stopniu od tego, czy najlepsi golfiści światowych tourów zdecydują się wziąć w nich udział. Pamiętamy, że był z tym duży problem w przypadku chociażby tenisa, koszykówki czy hokeja na lodzie. Dopiero kiedy w igrzyskach zaczęli brać udział ci najlepsi, wspomniane dyscypliny bardzo mocno zwiększyły swoją popularność” - komentował.

Olimpijskie turnieje zaplanowano na 11-14 sierpnia dla mężczyzn i 17-20 sierpnia dla kobiet. Wiadomo, że czterech najlepszych wg rankingu golfistów świata - Jason Day, Dustin Johnson, Jordan Spieth i Rory McIlroy - nie wystąpi w Rio. Oficjalnym powodem rezygnacji wirus Zika.
Trwa ładowanie komentarzy...